piątek, 26 grudzień 2025 11:15

Cichy pożar, tragiczne odkrycie. Mężczyzna nie przeżył w bloku przy Sportowej

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
pożar w Częstochowie pożar w Częstochowie Straż pożarna

Nocą 24 grudnia w Częstochowie doszło do pożaru w piwnicy bloku przy ul. Sportowej. Ogień szybko ugaszono, a zadymienie klatki schodowej było niewielkie. W trakcie sprawdzania piwnic strażacy znaleźli nieprzytomnego mężczyznę, którego życia nie udało się uratować. Jeśli śledzisz podobne interwencje w mieście, więcej tutaj.

SPIS TREŚCI:

Zdarzenie przy ul. Sportowej w Częstochowie

Do zdarzenia doszło o godz. 1.22 w nocy w pięciokondygnacyjnym bloku przy ul. Sportowej w Częstochowie. Z raportu wojewody wynika, że ogień pojawił się w jednej z komórek piwnicznych, a spaleniu uległy składowane tam śmieci. W archiwum lokalnych interwencji opisywano też pożar w centrum miasta.

Strażacy i kontrola piwnic

Pożar spowodował niewielkie zadymienie klatki schodowej. W raporcie podkreślono, że ewakuacja mieszkańców nie była konieczna. Strażacy szybko opanowali sytuację i przystąpili do działań kontrolnych w piwnicy. W innych sprawach z Częstochowy zwracano uwagę na rolę narzędzi miejskich, także przy materiale monitoring.

Zespół ratownictwa medycznego na miejscu

Po ugaszeniu ognia strażacy przeszukali sąsiadujące komórki. W jednej z nich odnaleziono nieprzytomnego mężczyznę. Ratownicy udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali zespół ratownictwa medycznego. Wątek zgonu podczas interwencji w mieście pojawiał się też w opisie Częstochowa.

Czy pożar w piwnicy zawsze oznacza ewakuację mieszkańców?

Nie. Decyzja o ewakuacji zależy od skali pożaru, stopnia zadymienia oraz zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców.

Dlaczego pożary w piwnicach są szczególnie niebezpieczne?

Piwnice często nie mają dobrej wentylacji, a dym szybko rozprzestrzenia się klatką schodową, co może odciąć drogi ewakuacyjne.

Co najczęściej pali się w komórkach piwnicznych?

Najczęściej są to śmieci, kartony, stare meble oraz inne materiały łatwopalne przechowywane przez mieszkańców.

Czy wolno przechowywać odpady i stare rzeczy w piwnicy?

Nie wszystkie. Przepisy przeciwpożarowe zabraniają składowania materiałów łatwopalnych i substancji niebezpiecznych.

Kto ustala przyczyny pożaru w budynku mieszkalnym?

Przyczyny pożaru ustalają odpowiednie służby, w tym straż pożarna oraz policja, na podstawie oględzin i dokumentacji.

Czy zadymienie bez otwartego ognia może być śmiertelne?

Tak. Wdychanie dymu i tlenku węgla nawet przy niewielkim pożarze może prowadzić do utraty przytomności i zgonu.

 

Służby wyjaśniają przyczyny pożaru

Mimo podjętych działań, po przyjeździe ZRM stwierdzono zgon mężczyzny. Na ten moment nie podano jego tożsamości ani okoliczności, w jakich znalazł się w piwnicy. Sprawą zajmują się służby, które będą wyjaśniać przyczyny pożaru oraz okoliczności śmierci. Dla porównania innych tragicznych zdarzeń w mieście, zobacz tutaj.

W raporcie wskazano, że zadymienie było niewielkie, a poza spaleniem śmieci w komórce piwnicznej nie podano innych strat. Szerszy kontekst działań ratunkowych w regionie pojawia się też w materiale o akcji ratunkowej.

24 grudnia, 1.22

Zgłoszenie pożaru w piwnicy budynku wielorodzinnego przy ul. Sportowej w Częstochowie.

Kilka minut później

Na miejsce docierają zastępy straży pożarnej. Rozpoczyna się akcja gaśnicza.

Podczas akcji

Ogień zostaje szybko ugaszony. Stwierdzono niewielkie zadymienie klatki schodowej. Nie zarządzono ewakuacji mieszkańców.

Po ugaszeniu pożaru

Strażacy przeszukują sąsiednie komórki piwniczne.

W trakcie przeszukania

W jednej z komórek odnaleziono nieprzytomnego mężczyznę.

Po wezwaniu ZRM

Ratownicy medyczni podejmują czynności ratunkowe. Stwierdzono zgon mężczyzny.

Po zakończeniu działań

Sprawę przejmują odpowiednie służby, które wyjaśniają przyczyny pożaru oraz okoliczności śmierci.

Najważniejsze fakty

  • Miejsce: ul. Sportowa, blok pięciokondygnacyjny
  • Źródło ognia: komórka piwniczna
  • Skutki: spalone śmieci, niewielkie zadymienie
  • Ewakuacja: nie była konieczna
  • Ofiary: 1 osoba zmarła

źródło: Nasze Miasto